niedziela, 8 czerwca 2014

Zapowiedź Epilogu ~ Wait!

Zapowiedź z dedykacją dla NieWidoCzna M. :))


~,~
- Ccco..? - Szatynka zdenerwowała się.
- Wait! Co ty tu robisz?! - León wrzeszczał na nią. Wsumie, miał powody. Zerwała z nim przez SMS, gdy siedziała już w samolocie. Nic dziwnego.
- Ymm... Pomyślmy! Stoję tu, z walizkami swoimi i dziećmi, więc.. Umm.. Co tu robię? Wait, może mieszkam? - Wytłumaczyła mu powoli, gestykulując.
- Ale.. - Nie dokończył. Przerwała mu jego siostra.
- León! My z Lu zostawimy was samych. - Powiedziała szybko i wraz z Ferro odeszła od nich. Zapanowała niezręczna cisza.
    Szatyn nie wytrzymał i podszedł, chwytając jej smukłe dłonie. Przybliżał się do niej. Jeden moment. Ich ciała spotkały się w pocałunku. Szatynka szybko się oderwała, zabrała dzieci i odeszła.

^^^
I'm sorry! Nie udało się. Ten blog to jedna, wielka klęska. 
Zawieszę go.
Ale na wcześniej pojawi się Epilog.
Narazie zapraszam - Fedemiła ~ Ti Credo

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Rozdział 1 ~ Ciocia!

 Rozdział dedykuję Rose Rebelle. 
Za rozdział podziękujcie piosenkom Honey, gdyż gdy go pisałam przypomnialy mi się i naszła mnie wena :))

Violetta

   Kolejny dzień, kolejne wyzwania. Z tą myślą wstałam rano. Tym razem nie obudziły mnie promienie słońca, lecz moje dzieci. Wkońcu dziś mają swoje 7 urodziny. W tym dniu chcę, aby poznały prawdę. Z Tego powodu przeprowadzamy się do Buenos Aires. Wiem, to duża zmiana. Przecież mieszkamy w Brasilli, a Buenos Aires jest daleko stąd. No nic.
    Ubrana zeszłam na dół do moich dzieci. Zjadłam śniadanie i pojechałam z dziećmi wypisać je z przedszkola. W BA pójdą od razu do szkoły. Szybko wyszliśmy z pomieszczenia dyrektorki i pojechaliśmy do domu. Szybko spakowałam dzieci, a że sama byłam już spakowana, wziełam nasze torby do bagażnika i pojechaliśmy na lotnisko...

Ludmiła

       Gdzie ona jest? Miała być już godzinę temu! Czekam na moją szwagierkę i współpracownicę na lotnisku. Nasza firma prowadzi się jak miód! Ciągłe zlecenia, szybkie krawcowe... Normalnie cudo! Stałyśmy się sławniejsze od Chanel! 
        Gdy rozmyślałam nagle ktoś mi zasłonił oczy. Odwróciłam się i zauważyłam uśmiechnięte rodzeństwo. Wbiło mnie w podłogę. Co oni tu robią? Powinni być jeszcze na wakacjach z rodziną!
- Lara! León! Co wy to robicie? Eeee... Może pójdziemy potem na kawe? Tak, tak! To super, cześć! - Mówiłam zdenerwowana. Spojrzeli na mnie dziwnie.
- Zachowujesz się jak by Violetta gdzieś tu była, dlaczego nas od siebie odganiasz? - Spytał León, lecz po chwili dostał odpowiedź.
- Ciocia! - Zawołała Pris. Mała podbiegła do mnie i się przytuliła. Po chwili znów usłyszałam "Ciocia!" i ponownie pojawiło się dziecko Violetty. Za nim szła Vilu obładowana torbami i się śmiała. Chyba nie zauważyła Verdasa. Postanowiłam jej pomóc.

Narrator

- León, Lara, zajmiecie się Sebą i Pris? - Spytała najpierw.
- Jasne! - Odparli ochoczo. Szybko podbiegła do Violi. 
- Vilu!
- Lu!
- Ciesze się, że jesteś! - Mówi blondynka. - Jak tam życie? 
- Bardzo dobrze! Wreszcie zerwałam z Crisem! - Odpowiada szatynka.
- Nigdy go nie lubiłam! - Ucieszyła się modrooka. Przytuliły się.
    Nagle podeszło do nich rodzeństwo z dziećmi Castillo. Verdasa i ją zamurowało.

^^^
Proszę, nie bijcie! Jest dziś, jest dziś! 
Następny rozdział planuję na jutro - Ewentualnie pojutrze. 
Heh, tu dopiero początek a ja planuje se rozdział 15 xd
Papa ;**















niedziela, 1 czerwca 2014

Prolog

Prolog dedykuję.. Lodo Comello.

Współwłaścicielka firmy Castillo&Ferro. Ma ona starszego o rok brata - Federico i młodszą siostrę - Valerię. Matka, o której nikt nie pamięta. Ma sześcioletniego syna - Sebę i jego bliźniaczkę, Priscille. Zapomniana przez przyjaciół i miłość. Gdy dowiedziała się o ciąży, uciekła. Słuch po niej zaginął. Jedyna, która o niej pamiętała i była przy niej to Ludmiła, jej szwagierka. Przeprowadziła się do Brasilii. Po powrocie odnajduje przyjaciół i miłość. Przyjaciele jej wybaczają, lecz z miłością będzie trudniej...


^^^
 To "coś" miało być w bohaterach, ale co tam! Będzie prologiem.
SERDECZNIE PRZEPRASZAM LODO COMELLO ZA DEDYKOWANIE JEJ CZEGOŚ TAKIEGO.
Do jutra ;*